Kontakty z dziećmi po rozstaniu. Jak wywalczyć spotkania i egzekwować prawo?
- Niezależność od władzy: Prawo do kontaktów jest niezależne od władzy rodzicielskiej. Nawet rodzic pozbawiony władzy ma prawo widywać dziecko (chyba że sąd zakaże).
- Dobro dziecka to priorytet: Sąd ustala kontakty nie pod „wygodę” rodziców, ale pod potrzeby emocjonalne i rozwojowe małoletniego.
- Egzekucja jest możliwa: Jeśli matka lub ojciec utrudnia kontakty, sąd może nałożyć na nich karę finansową za każde niezrealizowane spotkanie.
Spis treści:
Piątek, godzina 17:00. Stoisz pod drzwiami byłej żony lub partnerki. W ręku trzymasz plecak z rzeczami na weekend dla syna. Dzwonisz domofonem. Cisza. Dzwonisz na komórkę. „Jasiu jest chory, nigdzie dzisiaj nie pójdzie” – słyszysz w słuchawce i połączenie zostaje przerwane. Znasz ten scenariusz? A może jesteś po drugiej stronie i drżysz na myśl, że ojciec dziecka zabierze je na weekend i znowu odda brudne, głodne i nastawione przeciwko Tobie?
Jako adwokat widzę te sceny niemal codziennie. Walka o kontakty z dziećmi to często najbardziej emocjonalny element rozstania, trudniejszy nawet niż podział majątku. W tym artykule wyjaśnię Ci, jak to wygląda w praktyce, bez zbędnego prawniczego bełkotu.
Czym są kontakty z dzieckiem? To prawo i obowiązek zarówno rodzica, jak i dziecka do utrzymywania ze sobą więzi. Obejmuje to nie tylko spotkania osobiste (odwiedziny, zabieranie dziecka poza miejsce zamieszkania), ale także rozmowy telefoniczne, wideorozmowy czy korespondencję. Co kluczowe – kontakty są niezależne od tego, czy płacisz alimenty i czy masz pełną władzę rodzicielską.
Kontakty z dzieckiem – definicja i różnice względem władzy rodzicielskiej
To jest ten moment, gdzie musimy sobie wyjaśnić absolutną podstawę, którą moi Klienci często mylą. Prawo do kontaktów to nie to samo, co władza rodzicielska. Możesz mieć ograniczoną władzę (np. nie decydujesz o wyborze szkoły czy leczeniu), ale wciąż masz prawo zabierać dziecko na wakacje i widywać się z nim co drugi weekend. Te dwie sfery, choć powiązane, rządzą się innymi prawami.
Częstym błędem jest myślenie, że pozbawienie władzy rodzicielskiej automatycznie kasuje kontakty. Nie! Żeby zakazać spotkań, sąd musi wydać osobne postanowienie, w którym stwierdzi, że spotkania te zagrażają dobru dziecka. Dopóki takiego zakazu nie ma – masz prawo pukać do drzwi.
To jedno z najgroźniejszych przekonań. Uzależnianie spotkań od wpłat jest bezprawne. Jeśli ojciec nie płaci – idziesz do komornika, a nie zamykasz drzwi przed nosem. I w drugą stronę: fakt, że płacisz, nie oznacza, że możesz „kupić” sobie czas z dzieckiem, jeśli np. przychodzisz na spotkania pod wpływem alkoholu. Kwestie finansowe, czyli alimenty na dzieci, to zupełnie odrębna sprawa sądowa.
Jak uregulować kontakty? Ugoda czy sąd?
Zawsze powtarzam: najlepiej dogadać się przy kawie. Ale wiem, że gdy w grę wchodzą emocje, zranione ego i nowi partnerzy, kawa może wylądować na ścianie. Jeśli potraficie rozmawiać, spiszcie porozumienie rodzicielskie. Określcie w nim:
- Dni powszednie i weekendy (np. co drugi weekend od piątku do niedzieli).
- Wakacje i ferie (zazwyczaj dzielimy je po połowie).
- Święta (najczęściej naprzemiennie – raz Boże Narodzenie u mamy, raz u taty).
Jeśli jednak porozumienie jest niemożliwe, konieczne będzie złożenie do sądu pisma, jakim jest wniosek matki o uregulowanie kontaktów ojca z dzieckiem (lub odwrotnie). Sąd wtedy sztywno ustali harmonogram. Dla wielu rodziców taki „sztywny grafik” to jedyny ratunek przed chaosem i ciągłymi kłótniami o to, o której godzinie dziecko ma wrócić do domu.
Warto też rozważyć nowoczesne rozwiązania. Coraz popularniejsza staje się opieka naprzemienna, gdzie dziecko spędza np. tydzień u mamy i tydzień u taty. Wymaga to jednak poprawnej komunikacji między rodzicami i bliskiego zamieszkania obu stron.
Co robić, gdy drugi rodzic utrudnia spotkania?
To niestety plaga. „Dziecko ma katar”, „Mamy wyjazd do cioci”, „Nie spakowałam go”. Jeśli to zdarza się raz na rok – trudno, życie. Ale jeśli to stała strategia, mamy do czynienia z działaniem, które określamy jako utrudnianie kontaktów z dzieckiem.
Polskie prawo daje nam tutaj konkretne narzędzie, choć procedura jest dwuetapowa:
- Zagrożenie nakazaniem zapłaty: Sąd wydaje postanowienie: „Jeśli jeszcze raz nie wydasz dziecka, zapłacisz 500 zł za każde naruszenie”.
- Nakazanie zapłaty: Jeśli mimo groźby, do spotkania nie doszło, sąd „wlepia” karę. Pieniądze te trafiają do drugiego rodzica, a nie do Skarbu Państwa.
Z mojego doświadczenia wynika, że nic tak nie „leczy” z chęci blokowania kontaktów, jak wizja zapłacenia kilku tysięcy złotych byłemu partnerowi. To brutalne, ale skuteczne.
Pan Marek nie widział córki przez 6 miesięcy. Matka za każdym razem przedstawiała zwolnienia lekarskie (często od zaprzyjaźnionego lekarza). Złożyliśmy wniosek o zagrożenie nakazaniem zapłaty sumą 1000 zł za każde spotkanie. Sąd uznał, że katar nie jest przeszkodą w relacji z ojcem. Po uprawomocnieniu się postanowienia, nagle „zdrowie” dziecka cudownie się poprawiło i kontakty odbywają się regularnie. Czasem wystarczy po prostu pokazać, że nie żartujemy.
„Dziecko nie chce do Ciebie iść” – prawda czy manipulacja?
To najtrudniejszy argument do zbicia. Czy 5-latek naprawdę „nienawidzi taty”, czy może powtarza słowa mamy? W wielu przypadkach, szczególnie w sprawach o rozwód z orzeczeniem o winie, konflikt lojalnościowy jest ogromny.
Dziecko czuje, że okazując miłość jednemu rodzicowi, „zdradza” drugiego. Często jest to efekt świadomej lub nieświadomej indoktrynacji, znanej jako manipulacja dzieckiem po rozwodzie (alienacja rodzicielska).
W takich sytuacjach w mojej kancelarii zawsze wnosimy o opinię OZSS (Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów). To psycholodzy, którzy po badaniu są w stanie stwierdzić, czy niechęć dziecka jest naturalna (np. boi się, bo ojciec krzyczał), czy indukowana przez drugiego rodzica. Pamiętaj, że naprawianie relacji po takiej manipulacji trwa lata i często wymaga terapii.
Czy dziadkowie też mają prawo do kontaktów?
Oczywiście! Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy chroni również więzi z dziadkami. Często zdarza się, że po rozwodzie „synowa” odcina teściów od wnuków. To błąd. Jeśli synowa utrudnia kontakty z wnukiem, dziadkowie mogą złożyć własny wniosek do sądu. Sądy zazwyczaj przychylnie patrzą na takie wnioski, uznając, że szeroka rodzina jest ważna dla rozwoju dziecka – o ile oczywiście dziadkowie nie podważają autorytetu rodzica.
Kiedy sąd może zakazać spotkań?
Są sytuacje skrajne. Przemoc, alkohol, narkotyki, molestowanie. Jeśli dziecko jest zagrożone, nie ma miejsca na kompromisy. W takich przypadkach walczymy o całkowity zakaz kontaktów lub o to, by odbywały się one wyłącznie w obecności kuratora sądowego. Sytuacja jest szczególnie poważna, jeśli w rodzinie założono Niebieską Kartę. Wówczas dobro i bezpieczeństwo małoletniego bezwzględnie wygrywają z prawem rodzica do widzeń.
Wzory wniosków o kontakty z internetu często są zbyt ogólne. Nie uwzględniają specyfiki Twojej pracy, odległości między domami czy kwestii wyjazdów zagranicznych. A źle sformułowany wniosek to wyrok, który będzie Cię uwierał przez lata. Będziesz musiał prosić o zgodę na każdy wyjazd, jeśli nie wpiszemy tego od razu. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w grę wchodzą kontakty z dzieckiem, gdy rodzic mieszka za granicą – tu precyzja jest kluczowa.
Pamiętaj też o kwestiach logistycznych. Jeśli planujecie wakacje poza Polską, niezbędna może okazać się zgoda na wyjazd dziecka za granicę – warto zadbać o to uregulowanie w tym samym postępowaniu, aby nie zakładać kolejnej sprawy przed samym urlopem.
W skrajnych przypadkach, gdy zaniedbania są rażące, warto wiedzieć, kiedy sąd odbiera dziecko matce (lub ojcu) i umieszcza je w pieczy zastępczej. To ostateczność, ale prawo przewiduje takie rozwiązania dla ochrony najmłodszych.
Dlatego w mojej kancelarii, zanim złożymy jakiekolwiek pismo, dokładnie analizujemy sytuację życiową Klienta. Dzięki temu tworzymy harmonogramy „szyte na miarę”, które działają w prawdziwym życiu, a nie tylko na papierze. Spokój Twojego dziecka i Twoje nerwy są warte tego, by zrobić to raz, a dobrze.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
1. Czy muszę wydawać dziecko, jeśli jest przeziębione?
Zazwyczaj tak. Lekki katar czy stan podgorączkowy nie jest przeszkodą, by drugi rodzic opiekował się dzieckiem (chyba że sąd ustalił inaczej). Jeśli dziecko jest obłożnie chore (wysoka gorączka), należy przedstawić zaświadczenie lekarskie i zaproponować termin zastępczy.
2. Kto ponosi koszty dojazdu na kontakty?
Co do zasady rodzic uprawniony do kontaktów (ten, który dojeżdża). Jednak w sprawach, które prowadzimy, często udaje nam się wynegocjować podział tych kosztów, zwłaszcza gdy to drugi rodzic wyprowadził się z dzieckiem na drugi koniec Polski.
3. Czy mogę nagrywać przekazywanie dziecka?
Tak, jeśli służy to jako dowód w sprawie o utrudnianie kontaktów lub agresywne zachowanie. Pamiętaj jednak, by nie publikować tych nagrań w internecie.
Czujesz, że tracisz kontakt ze swoim dzieckiem? A może boisz się o jego bezpieczeństwo podczas spotkań z byłym partnerem? Nie czekaj, aż więź zostanie zerwana całkowicie. Pomogę Ci zabezpieczyć Twoje prawa rodzicielskie i spokój Twojego dziecka.














